Na 3 miesiące został aresztowany 22-latek. W marcu w Rzeszowie napadł na 4 kobiety, jednej groził – twierdzi policja.
Napady na kobiety w Rzeszowie zaczęły się 6 marca. To wtedy rzeszowska policja dowiedziała się, że w parku przy al. Cieplińskiego napadnięto na 24-letnią kobietę. W drodze do pracy, jak twierdzi kobieta, nagle, bez żadnego powodu, uderzył ją w twarz nieznajomy mężczyzna.
Policjanci spisali, jak się okazało 22-latka, który na oczach mundurowych przeprosił kobietę. Wieczorem, tego samego dnia 24-latka zgłosiła się do komendy i złożyła zawiadomienie przeciwko mężczyźnie.
Choć kobiecie sprawca złamał nos, kość jarzmową, górną część zatoki, naruszył ząb, o urazie psychicznym nie wspominając, to musiałaby go pozwać na drodze cywilnej. Policjanci uznali, że chuligański wybryk 22-latka powinien być ścigany z urzędu, o co wystąpili do prokuratora.
Atakował w biały dzień
Jak się okazało, przeprosiny 22-latka są nic nie warte. W poniedziałek rano policja dowiedziała się o kolejnym napadzie. W odstępie kilkunastu minut ten sam człowiek zaatakował trzy kobiety. Przy ulicy Wyspiańskiego z otwartej ręki kilkukrotnie uderzył w twarz napotkaną 42-latkę.
Kilka minut później na sąsiedniej ulicy, zaatakował dwie 17-latki. Jedną z nich zaciśniętą pięścią uderzył w twarz. Dziewczynie także groził. – Drugą uderzył ręką – relacjonuje podkom. Magdalena Żuk, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.
Policjanci zatrzymali sprawcę napadów w poniedziałek przy ulicy Ziai. 22-letni mieszkaniec Rzeszowa trafił do policyjnego aresztu. Dowody przeciwko niemu zebrali funkcjonariusze z komisariatu na Śródmieściu, przesłuchali także napadnięte kobiety.
– Obrażenia, jakich doznały, na szczęście nie były poważne – twierdzi Magdalena Żuk.
Szczególne potępienie
Policjanci zwrócili się z wnioskiem do Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów, by prokurator nadzorujący ich czynności, wystąpił do sądu o aresztowanie 22-latka na trzy miesiące. W środę (26 marca) mężczyzna trafił za kratki. Za napady na kobiety grozi mu do 8 lat więzienia.